biedny chodzi uśmiechnięty
anioły
nie płaczą
tylko bezszelestnie
otwierają butelkę
szampana
jedzą
przyrumienione w słońcu
motyle
muzyka
z trzepotu skrzydeł
rozwija rubaszny nastrój
martwe gołębie
gruchają na ścianach
na znak pokoju
tyle światła
wnoszą
ich szare koszule
bose stopy
aureola porośnięta
mchem
już nie na sprzedaż
anielskie uśmiechy
w sercach
muszą nam
wystarczyć
przecież