cisza
wilgoć głaszcząca blade usta
w soli topi refleksy świetliste
przypływ mierzwi
wargi pokryte ranami
muskaniem próbują utulić
wybrzuszone w szaleństwie fale
pauza
po chwili widać odpływ
biała kurtyna zasłania widowisko
słuchać puste dźwięki dłoni
gwizdy plączą się z krzykami
bisu
wtem otwiera się zapadnia
ognisty śmiech tłumi krzyk aktora
po publice przechadza się
cisza
09-03-2005