moja bardzo wielka wina błękitne nieba
z bólu
zlewają się w ciszę

pamiętasz to drżenie?

uczucie zimna
i trzepotanie aniołów
pudełko
ogromem przestrzeni
zamyka się

w klaustrofobię
schizofrenię bez wyjścia

czarne rozmazane łzy
toczą się bezsilnie
po chodnikach za oknem
słońce czerwienieje ze wstydu
pali w policzki

mea maxima culpa

czy umieram?
wciąż czuję
oddalającą się duszę

jestem niczym.