nielogiczność...smutku...
na próżno szukać
ospałych marzeń
w tysiącach odzwierciedleń
tak
ciężko samej umierać
zabierz mnie stąd
oddechem chwyć za gardło
w suchej trawie
zdeptanej przez wilgoć
znalazł Smutek
swe szkiełka krystaliczne
szept wśród źdźbeł
i głuchy człowiek
zaplątany w siwą brodę
lodowe góry
z gorących atmosfer
nagle spada
pot rzęsisty
na ogołocone z liści
kłamstewka
powtórzenie raz po raz
szczudła wybiegły
na scenę
zabierz mnie stąd
palcem wyrywając
frasunki
po tysiąckroć nie
chodźcie zagrzebani
w piasku
wy - ja
nie czas
kierować wzrok
na ciemność ponurą
słońce w zamkniętej
dłoni
11-02-2005