o Atlasie
no i tu się zaczyna
ustawiczny sen życia
tak nieskończony
jak nieskończone są twoje barki
okalające zahamowanie wzroku
te przepastne ramiona
dźwigające dobro
by oddzielić je od zła
kontrastowo
zwycięzcy chodzą z nosem w chmurach
przegrani stąpają po ziemi
prastare rozdroża
w poszukiwaniu nadziei
wciąż znane nam zwroty
filozoficzne rozterki nad egzystencją
i gdzieś na końcu
twoje wychudłe ręce
zapomniane przez egoizm