przyzwolenie
nie ma ni strachu ni bólu
gdy oddycham twoim powietrzem
nasze ociężałe westchnienia
wsiąkają w brudny dywan
w odrapane mił
ośćmi ściany
i tak siedzę naprzeciwko ciebie
cisza cięższa niż winy świata
twój wzrok odpychający moje wątpliwości
które ciskają się na pierwszy plan
proszę
nie każ mnie brutalnością
lękiem przed współczuciem
po raz kolejny zlizuję
arszenik z twoich rzęs
po raz ostatni
zamykam oczy
14.04.2010