w szumie każdego włosa
brodatego wiatru
w uniesionej brwi
zadziwionej fali

wzrok niedokończony
poszarzałej nadziei
papierowe marzenia
w szklanych butelkach

a pomiędzy
syczącymi promieniami
wykuwanymi
przez Hefajstosa

jej uliczne loki
zmarszczki przechodniów
nie ważne ile blizn
liczyły jej dłonie

znam

imię pod paznokciami
Samotność

śpię spokojnie
w jej kołtunach

jest przy mnie

07-04-2005